Carpe diem

Myśleliście kiedyś o tym, żeby zatrzymać czas? Są przecież takie chwile, które sprawiają, że chciałoby się, żeby trwały wiecznie. Oczywiście chyba każdy z nas jest świadomy, że jest to sytuacja nierealna. Ale o ilu to niemożliwych rzeczach człowiek nie marzy? Zwłaszcza kiedy czas pędzi tak nieubłaganie, że momenty, choć piękne, pozostają ułamkiem całości.

Wydaje mi się, że ostatnio poznałam pewien sposób, który w pewnym sensie pozwala oszukać system. Właściwie to jeszcze pod koniec wakacji przedstawił mi go dobry znajomy.

Byłam tuż po poprawkach. Wakacje dopiero się zaczynając, od razu miały metę na horyzoncie. Przejmowałam się tym jak szybko zlecą. I wtedy usłyszałam coś co przez całe życie przemykało mi przed oczami i co zbyt pochopnie zaklasyfikowałam do banalnych porad życiowych. Bo kto nie słyszał, żeby żyć chwilą?

Tym razem usłyszałam jednak, żeby skupić się na tym co dzieje się w danym momencie. Nie myśleć ani o tym co było, ani o tym co będzie. Nie wiem czy to forma wypowiedzi, czy odpowiedni jej czas, sprawiły że te słowa mocno zapadły mi w pamięć. I wiecie co? Od tego czasu, po jakimś miesiącu, stwierdzam, że była to jedna z lepszych rad jakich mogłam posłuchać.

Pomału zaczynam więc przekonywać się do podejścia Carpe diem. Skoro nie mamy pewności, że zawsze będzie w miarę okej i nigdy jej mieć nie będziemy, to może rzeczywiście trzeba maksymalnie czerpać z danej chwili. Nie martwiąc się o to czy kiedyś się powtórzy, czy może to ostatnia taka chwila. A jeśli nią jest, o czym dowiemy się tylko z perspektywy czasu, tym bardziej by później nie żałować, wziąć z niej tyle ile tylko się da, ale też ofiarować tyle ile tylko jest się w stanie dać.

zdjęcia Aleksandra Adamczuk 

kazmielka i koszula/sh, jeansy/no name, buty/DeeZee, torebka/sh

1 Comment

  1. Jaka piękna koszula <3

Dodaj komentarz