Czarna spódnica maxi, wiązana bluzka i dżinsowa kurtka

Szczerze to już sama nie mogę znieść pisania o tym ile to mnie tutaj nie było czy ile czasu minęło od opublikowania ostatniego wpisu. Ile w tym przypadku oznacza zawsze długo a długo nie jest czymś dobrym, jeśli chodzi o przerwy od czegokolwiek, w tym od blogowania. Od razu przejdę więc do tej części, w której wyjawię czemu tak się stało.

Otóż lenistwo pochłonęło mnie bez reszty.

Po ostatnim zaliczeniu, egzaminie ustnym z mikrobiologii, wpadłam w szał nicnierobienia. A przynajmniej nierobienia rzeczy, które normalnie robić muszę lub powinnam. Rzeczy, które mnie męczą lub nudzą. Rzeczy, które nie przynoszą żadnej przyjemności.

Zamiast nich wszystkich siedziałam bez poczucia winy do środka nocy i wstawałam prawie na obiad. Jadłam przepyszne dania, które miał czas przygotowywać dla nas Damian. Amerykańskie naleśniki z ogromną ilością bitej śmietanki i świeżymi truskawkami czy domowa pizza z salami to jest to. Mówię Wam, mam najlepszego chłopaka pod słońcem! Oglądałam filmy i grałam w starego, ale poczciwego Faraona. Czytałam książki albo bez celu błądziłam w Internecie.

Robiłam wszystko to na co miałam ochotę w czasie roku akademickiego a na co nie miałam czasu, bo zawsze było coś ważniejszego. Nazbierało mi się całkiem sporo takich zachcianek, które ostatnio miałam szansę zrealizować.

Chodziłam też na zdjęcia, choć w twej kwestii nie obyło się bez komplikacji. Jeśli w południowo-wschodniej Polsce zaskoczyła kogoś burza, mimo zapowiadanej idealnej pogody, to czuję się współwinna i z góry przepraszam. Ostatnio za każdym razem kiedy mam w planach wybrać się z kimś, żeby zrobić zdjęcia, aura robi się bardziej jesienna niż letnia a na godzinę przed sesją niebo pokrywają ciemne chmury i zaczyna lać jak z cebra!

Naładowałam akumulatory a ta energia przyda mi się nie tylko na powrót tutaj, ale przede wszystkim na powrót do życia. Brzmi to co najmniej patetycznie, ale oznacza tyle co powrót to obowiązków i do stałego harmonogramu dnia. Czekają na mnie wakacyjne praktyki w szpitalu, intensywna nauka do egzaminu z anatomii, którego nie udało mi się zaliczyć w pierwszym terminie.

Przyznam się, że taki czas obijania się i przerwa od wszystkiego były mi bardzo potrzebne, żeby w końcu wrócić do akcji.

DSC06350m DSC06366m DSC06369m DSC06371m DSC06376m DSC06379m DSC06381m DSC06385m DSC06391m DSC06393m DSC06398m DSC06410m

spódnica/ciuch – podobna tu i tu, bluzka/Tally Weijl,

biustonosz/Magic Box, kurtka/ciuch (Diesel), balerinki/DeeZee

3 Comment

  1. idealne polączenie maxi z kurtką. Buty są taką wisienką na torcie tego zestawu ;)

  2. Ev says: Odpowiedz

    Świetna stylizacja ;)
    http://www.evdaily.blogspot.com

  3. Wspaniałe zdjęcia, bardzo klimatyczne, zestaw praktyczny i efektowny. Nie martw się, burze i tak będą,bo zawsze jakaś gospodyni okna umyje ;) pozdrawiam

Dodaj komentarz