Rejs Principessą, dzika plaża Faro i moja pierwsza stylizacja z Włoch

W końcu zaczynamy serię wpisów z wakacji we Włoszech. Nie wiem jeszcze dokładnie ile ich będzie, ale postaram się podzielić z Wami tymi najlepszymi momentami, jednocześnie nie przeciągając tematu zbyt długo. Ma być po prostu ciekawie.

Zacznijmy od tego, że wcześniej nigdy nie byłam we Włoszech ani w żadnym innym kraju o tak gorącym klimacie. Właściwie za granicą byłam wcześniej tylko raz, w Wielkiej Brytanii. Chyba wszyscy doskonale wiedzą, że słynie ona bardziej z deszczowej niż słonecznej pogody. Nigdy nie byłam też nad morzem. Nawet naszym polskim. Ten wyjazd był, więc pod wieloma względami niezwykły.

img_1785m

Wybraliśmy się na niego wspólnie z Damianem a naszym celem była niewielka miejscowość Goro. Wyjazd odbył się w drugiej połowie września, więc trochę minęło już od tych pięknych wakacji, ale teraz kiedy mam już więcej wolnego czasu, postanowiłam się nimi z Wami podzielić.

W sumie nie było nas niewiele ponad tydzień a po odliczeniu całych dwóch dni na podróż busem tam i z powrotem, mieliśmy tylko kilka, żeby zobaczyć to co najważniejsze w tym rejonie Włoch, czyli morze i Wenecję. Tym pierwszym dzielę się z Wami w pierwszym wpisie.

img_1810m

Faro to niewielka wysepka z małą latarnią i budynkiem przy niej, w której kiedyś podobno mieściła się restauracja. Poza tym jest kompletnie dzika i pozbawiona wszystkich turystycznych dodatków a dzięki temu naprawdę spokojna i piękna. Najlepsze jest jednak w niej to, że ma piaszczystą plażę. Pojawiają się na niej głównie miejscowi, którzy korzystają z promu lub ewentualnie przypływają własnymi łódkami.

img_1778img_2046m

Już pierwszego dnia naszego pobytu wybraliśmy się na Faro. Niestety było bardzo wietrznie a woda w morzu była dość chłodna, więc głównie odpoczywaliśmy na leżakach. Zdjęcia z tego wpisu zrobiliśmy kilka dni później kiedy wybraliśmy się na rejs statkiem o wdzięcznej nazwie Principessa, podczas którego mieliśmy okazję podziwiać widoki otwartego morza i w którego programie znajdował się właśnie spacer po Faro w ramach zejścia na ląd.

img_1889mimg_1881m

Na kilkugodzinny rejs statkiem zdecydowałam się założyć z jednej strony wygodny a z drugiej lekko niepraktyczny kombinezon. Nie ma chyba bardziej paradoksalnego ubrania niż on. Mimo wszystko sądzę, że zwłaszcza na jego kolor i haftowane detale jest dość oryginalny i bardzo wakacyjny.

img_1946-2m 1

Spacer brzegiem morza to jedna z najbardziej odprężających czynności. Zwłaszcza na tak spokojnej plaży jak Faro. Polubiłam jego szum i chętnie spędziłabym nad nim więcej czasu. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz się spotkamy.

img_1945m

zdjęcia Damian i ja

2 Comment

  1. Ev says: Odpowiedz

    Pięknie tam!

  2. Piękne widoki…pozdrawiam…

Dodaj komentarz