Najszczerszy wpis – sesja w kwiatach

Ciężko jest pisać o rzeczach nieprzyjemnych. Zwłaszcza o swoich porażkach. Od samego początku wiedziałam, że będę chciała w jakichś sposób przyznać się do niej tutaj. Myślałam jednak, że zrobię to spokojnie. Wtrącę zdanie w krótkim wstępie i od razu przejdę do właściwej, innej treści wpisu albo zrobię to w jego trakcie. Dopiero później zrozumiałam, że albo na blogu pojawi się ten właśnie wpis, albo nic.

Może ta cała sprawa nie jest warta aż takiego zachodu a ja nadaję jej niepotrzebnie podniosłego tonu. Nawet jeśli choć trochę to robię, to i tak jest to najprawdopodobniej najszczerszy wpis jaki kiedykolwiek, do tej pory, się tutaj pojawił. Najbardziej otwarty. Nie żebym wcześniej kłamała. Po prostu tym razem nie chodzi o ubrania, choć oczywiście nie bagatelizuję tematu numer jeden na tym blogu.

Wystarczyłoby napisać, że nie zdałam anatomii albo po prostu, że nie zdałam sesji. To zdanie śmiesznie wygląda w tym patetycznym wywodzie. Jest tak nieskomplikowane, tak proste do napisania, że aż w sumie się dziwię, że przyszło mi tak łatwo je ułożyć.

Nie jest to koniec świata. Wiem. Ludziom przytrafiają się gorsze rzeczy. Też wiem. Niepotrzebnie to całe wyznanie. Może?

Z jakiegoś jednak powodu, może właśnie przez ten znak zapytania, chciałam je napisać. I sama dokładnie nie wiem jaki mam w tym cel, do czego zmierzam i jak je zakończę, ale tym się nie przejmuję. Mam tak z większością wpisów.

Tak jak przy innych, tak i w tym najpierw dodałam zdjęcia. Później piszę tekst, który zawsze układam pod sesję. Z tym wpisem było w tej kwestii odrobinę inaczej. Wgrywając te zdjęcia, wiedziałam już co chcę do nich napisać. Wybór nie był przypadkowy, bo w tych świetnych zdjęciach jest coś co pasuje do tej sytuacji. Jest w nich coś smutnego.

Cały wpis też jest trochę smutny, bo przykro mi, że coś się nie udało. I nawet nie chodzi o potknięcie na drodze do kariery czy w, pewnej kwestii, rok w plecy jakby to ocenić z logicznego punktu. Mam na myśli samą porażkę. Bo ciężko się pisze o porażkach a od samego początku wiedziałam, że będę chciała w jakichś sposób przyznać się do niej tutaj.

dsc03300 dsc03323 dsc033251 dsc034132 dsc03439 dsc03448dsc03466m dsc03473mdsc03476 dsc03484 dsc03485

zdjęcia Aleksandra Adamczuk

makijaż Katarzyna Żdan

6 Comment

  1. Piękne zdjęcia, świetna całość! :)

  2. Piękna sesja!
    Wesołych Świąt :)

  3. Coś się kończy, a coś zaczyna… Anatomia jest ciężka wiem z własnego doświadczenia. Głowa do góry ;-)

  4. Faktycznie, zdjęcia są trochę melancholijne… Nie poddawaj się! :)

  5. Bardzo szczery wpis! Chwyta *-*

  6. Ev says: Odpowiedz

    Niesamowite zdjęcia.

Dodaj komentarz