Pierwsze wrażenia na studiach stomatologicznych

Ostatnio trochę rzadziej tu bywam. Oczywiście powodem mojego napiętego planu są studia. Zapowiadałam już kilkakrotnie w poprzednich wpisach, że napiszę o tym coś więcej i w końcu nadszedł ten czas, że zdecydowałam się podzielić moimi pierwszymi wrażeniami bycia studentką.

Na wstępie od razu przypomnę, że każde studia są inne. Każdy też inaczej przechodzi przez konkretne kierunki studiów. Ja wybrałam lekarsko-dentystyczny, popularnie zwany stomatologią lub po prostu stomą. Ogólnie takie medyczne kierunki jak ten kojarzą na się z ciężkimi studiami i raczej nie znajdziecie tutaj przekonań twierdzących inaczej. Nie pisałam nigdy skąd taka moja decyzja. Wspominałam jednak o tym, że starałam się dostać na te studia już w zeszłym roku (ZOBACZ: Gap year przed studiami: Czy warto?).

Przejdę jednak to tematu głównego tego wpisu, którym są moje pierwsze wrażenia związane ze studiami. Jest to idealny moment na podsumowanie początku, bo właśnie minął tydzień mojego pobytu na uczelni. Jeśli zastanawiacie się jak wygląda start takich studiów, bo rozważacie ten kierunek lub po prostu ciekawi Was jak to jest, zapraszam do czytania.

coffee-desk-notes-workspace-large

Pierwszy szok

Najprawdopodobniej z medycznego punktu widzenia szok wygląda zupełnie inaczej, ale jako świeżo upieczona studentka mogę chyba sobie jeszcze pozwolić na takie swobodne przypisanie tego terminu do mojej pierwszej reakcji. Oczywiście nie zszokowali mnie ani wykładowcy, asystenci, sale czy cokolwiek innego a po prostu ilość zajęć i zakres materiału obowiązującego na te zajęcia.

Decydując się na taki kierunek z pewnością musisz umieć się nauczyć. Może wychodzi z tego takie masło maślane, ale tak po prostu jest. Wszyscy powtarzali mi, że uczenie się do matury nie ma nic wspólnego z nauką na studiach i chociaż zdawałam sobie sprawę z tego, że na pewno będzie więcej i trudniej, to dopiero teraz zaczynam rozumieć, że mieli rację.

Studenci wyższych roków pocieszają nas tym, że początek jest taki trudy właśnie przez to, że musimy się nauczyć jak się uczyć. Po najdłuższych wakacjach w życiu, jakie ma się po maturze, jest to naprawdę skok na głęboką wodę.

Anatomia królową wszystkiego

Towarzyszy mi codziennie odkąd zaczęłam te studia. Jak na razie to najcięższy i najtrudniejszy do uczenia się przedmiot. Z przeogromną ilością materiału. Będąc w liceum, i ucząc się na przykład kości czaszki, nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo skomplikowaną i bogatą w detale budowę ma właśnie na przykład ona.

9JEXI8ECJY

Już od pierwszych zajęć ćwiczeniowych anatomia wymaga przygotowania się a odbywają się one trzy razy w tygodniu, zdążyłam mieć już 5 ćwiczeń z tego przedmiotu. Jest ciężko, nie da się ukryć. Dodatkowo, właśnie anatomia, przysparza nam teraz najwięcej stresu, bo na każdych ćwiczeniach spodziewamy się jakiegoś testu, który zresztą odbył się dzisiaj.

Nie ukrywam, że siedziałam już po nocach, starając się ogarnąć jamę bębenkową w kości skroniowej, ale dopadły mnie tego opłakane skutki, o których przeczytacie niżej.

Czas

To wszystko nie byłoby takie straszne, gdyby nie fakt, że masz tylko 24 godziny. Nie tylko na to, żeby się uczyć i chodzić na zajęcia, które często odbywają się w różnych budynkach porozrzucanych po całym mieście. Ostatnio stawiam głównie na sportowe buty, zwłaszcza w te dni kiedy mam naprawdę dużo zajęć. Myślę, że świetną opcją są wkładki żelowe do butów, które pomogą nam zwiększyć komfort mniej wygodnego obuwia i przetrwać długi dzień.

kaboompics.com_Close-up of a woman's sport shoes

Do tego zrobienie zakupów, żeby możliwe było zjedzenie jakiegoś śniadania oraz ugotowanie obiadu. Czasami trudne jest nawet znalezienie czasu na jego zjedzenie. Do tego dochodzi posprzątanie mieszkania czy pokoju o ile nie chcesz się zabić o jakąś grubaśną książkę sprzed pięćdziesięciu lat, porzuconą w pośpiechu, gdzieś na podłodze.

Wiem, że to kwestia pewnej organizacji, która przyjdzie właśnie z… czasem. Po naprawdę bardzo długim okresie laby i mieszkaniu w domku rodzinnym nagle pojawia się multum obowiązków, które spadają tylko na Ciebie.

Mimo tego natłoku spraw i małej ilości czasu ma też to swoje plusy. Bycie po części samodzielnym, o ile idziesz na studia do innego miasta niż to, w którym mieszkasz. Mnie bardzo podoba się takie usamodzielnienie, mimo wszystkich obowiązków, które się z nim wiążą.

Chwila czasu wolnego

Po tym całym opisie może wynikać, że czasu wolnego nie ma już wcale. Oczywiście, że jest, choć w mniejszej ilości niż ma się go na przykład w liceum, nie mówiąc już o wakacjach. O tym, że robienie sobie przerw i znalezienie chwili na zrobienie czegoś fajnego jest bardzo ważne, przekonałam się już na samym początku. Szczerze mówiąc, mimo nich jestem taka zmęczona tym tygodniem, że po powrocie z ostatnich dzisiejszych zajęć, najzwyczajniej w świecie zasnęłam na kanapie. Muszę więc chyba rozważyć kilka dodatkowych minut na przyszły tydzień, no może kilkadziesiąt ;)

Ciężko, ale da się przeżyć

Podsumowując, stwierdzam, że lekko nie jest, ale dokładnie wiedziałam, że tak będzie. Jednak skoro tyle osób przede mną i za pewnie też po mnie da radę przez to przejść, to myślę, że ja też.

foodiesfeed.com_a-cup-of-tea-with-a-book

_____________________________________________________________________

Wpis jest częściowo sponsorowany.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z darmowych banków zdjęć.

10 Comment

  1. michel says: Odpowiedz

    Wytrwałości.

  2. Dasz radę na pewno :) Powodzenia życzę!

  3. Gdybym jeszcze raz miała wybrać studia, to z pewnością byłaby to stomatologia!

  4. Ciężka praca popłaca :-)

  5. Wspaniale, że młodzi ludzie wybierają takie fajne kierunki. :)

  6. Agnieszka says: Odpowiedz

    Możesz zajrzeć na vinted? Jestem zainteresowana sweterkiem Giny Tricot a widzę że ostatnio logowałaś sie prawie 2tygodnie temu :)

  7. No… Ciężki kierunek wybrałaś.. Życzę Ci powodzenia:))

  8. Życzę Ci wytrwałości…pozdrawiam…

  9. Ja tam się cieszę, że nie studiuję. Chciaż pracując też mam niewiele czasu dla siebie i żeby wyrobić się ze wszystkimi obowiązkami domowymi w 24h muszę być bardzo zorganizowana :)

  10. Studia temat rzeka :) Ja swoj kierunek przerabiam po raz drugi, ale tym razem „na trzeźwo”.. tak w przenośni. w styczniu 2012 roku skonczylam pierwszy semestr po czym zrezygnowalam ze studiow, bo mialam za duzo wszystkiego na glowie (czyt. praca).. ale teraz w sierpniu zrezygnowałam z pracy, pojechalam na dwa tygodnie do Europy i po powrocie wróciłam na swoje wymarzone studia: graphic design! (mimo ze juz mam dyplom z makijazu). w porownaniu z twoją stomatologią wydaje się proste, ale pracy na prawde jest sporo. Nie ma dnia na ktory nie miałabym choć jednego projektu który musze zrobić w domu..
    ah te studia :)

    Pozdrawiam, Ania :)
    http://pandaoverseas.com/

Dodaj komentarz